"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

czwartek, 25 października 2012

Kolorowo mi. Taki trochę babski post:)

Post niespodziewany i nieplanowany. Ot impuls:) Zazwyczaj wybieram ubrania kolorowe. Czarny i biały to dla mnie nie jest kolor. Dla mnie tkaniny w tych kolorach mogłyby zwyczajnie nie istnieć. No, ale dziś to ja już chyba przesadziłam z tymi kolorami hihi, ale wiecie jak mi było wesoło w pracy w tej ferii barw. Chodzący antydepresant. W sam raz na aurę za oknem niesprzyjającą uśmiechom:))))

Recz jasna nie poszłam do pracy w towarzystwie dywanu, a mogło być tak śmiesznie:)

*spodnie wściekle zielone, tu nie widać, ale one są jasno zielone. Sztruksy zakupione za 2złote! Już od lat nie chadzam w sztruksach w takich mocnych kolorach, ale w takiej cenie nowe, zupełnie nowe spodnie mięciutkie i wygodne niesamowicie! 

*sweterek elita, bo jak na ten zestaw to drożyzna. Całe 20zł za niego dałam. Uroczy i ma oczojebny za przeproszeniem różowy kolor. Różowy to stanowczo nie mój stajl i pewnie gdybym miała do wyboru inny zestaw kolorów wybrałabym inny, ale taka specyfika second, że wyboru nie ma:) Sweterek mi się po prostu podoba, jego kieszonki do tego ma kapturek. Pal licho już ten nie najszczęśliwszy róż. Gdybym mogła wybrać zestaw kolorków to stawiałabym na fiolet z turkusem. Ale second to nie fabryka:) Można go zapiąć pod szyję, albo tylko na dwa guziki, albo w ogóle się odpiąć. Dobrze wygląda w każdej wersji:)
 
*bluzeczka soczyście miodowa, cudownie wygodna za 6zł (to już w innym second zakupione, w innym dniu) cieszę się z niej bardzo, bo się sprawdza świetnie do innych kreacji. Cieplutka, mięciuteńka. 

Na dowód:

sweterek nie robił wielkiego wrażenia jak go kupowałam, ale w towarzystwie miodowej bluzeczki nabrał charakteru. I nie żałuje wcale tych pieniędzy na niego wydanych. Nie szkoda mi ani trochę tej złotówki (dokładnie złoty dziesięć) wydanej. Wniosek: tak już jest jak się zachodzi w najtańszy dzień nawet do takiego miejsca, do którego się zwyczajowo nie zachodzi, bo się zaufania nie ma, można coś ustrzelić:)

zakupione razem z bluzeczką w tym samym second za 6zł. Lubię zupełnie przypadkiem zachodzić i zupełnie przypadkiem trafiać na przecenę wszystkiego o 50%! 

Gdyby nie ten zestaw oczojebny to bym raczej się Wam nie chwaliła ciuchami z second, ale tak przy okazji to czemu nie:)

I na zakończenie pokaże Wam w jakim stroju wystąpiłam na ostatnich zajęciach jogi:

Nie, nie miałam tego zestawu zaplanowanego. Po prostu zapomniałam, że mam akurat te skarpetki. Spodnie to do spania są (Mag pamiętasz?), ale lubią chodzić na jogę, więc im nie odmawiam. Mój występ trwał krótko, bo skarpetki się do ćwiczeń ściąga, ale ubawliśmy się wszyscy po pachy:) Dużo było ćwiczeń na nogi i jedno takie w siadzie z wyprostowanymi plecami. Ja dziecko specjalnej troski stanowię dla naszej joginki Kamy nielada wyzwanie, bowiem nie jestem w stanie wykonywać ćwiczeń tak samo jak reszta, tych co już chodzą od dawna, do tego mam garba jak stąd do Budapesztu (dlaczego akurat Budapesztu?) dlatego ona musi na bieżąco wymyślać dla mnie takie pomoce, żebym nawet jeśli nie mogę zrobić przy kostkach, kocach, linach zrobiła. Musi myśleć dziewczyna, że hej. 

 "pochyl się, pochyl się z łona" taki mi powiedziała....yyyy, że co?!?:))))))

Dziękuja za uwagę.

P.S ktoś wie dlaczego się nagle zdjęcia nie chcą powiększać? 

11 komentarzy:

  1. A ja właśnie tylko w czerni niemalże chodzę :) Nie przepadam za kolorowymi ubraniami - u innych to trochę jak zastrzyk pozytywnej energii, ale sama nie czuję się w nich najlepiej (chyba że szary albo oliwkowy - khaki).
    Masz nosa do ciucholandowych zdobyczy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypominam sobie żebym miała choć jedną czarną rzecz na sobie, no chyba, że spodnie z materiału to tak. Z ciemnych to ewentualnie granatowy. Nie przepadam za różem, ani za czerwienią no a sweterek ma właśnie takie kolory. Ale jest tak uroczy, że musiałam go kupić. Mam też pewność, że raczej nikogo w takim sweterku nie spotkam w mieście. Ale gdybym miała wybierać kolory sweterka to wybrałabym połączenie odcieni fioletu z odcieniami turkusowego. Ciemny turkus to mój kolor jest:)

      Usuń
  2. ja nie mogę! no pidżamkę pamiętam, ale, że masz do niej skarpetki to nie wspominałaś! :) Jak Ty to robisz,że takie fajoskie rzeczy wyszperujesz za taką cenę? Jednak we Wro lumpy są drogie :( Kiedyś wpadnę do Was na tour-de lupm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo skarpetki mam od niedawna. W komplecie były z takimi w paski i białymi z czarnymi palcami i piętą. Też nie wiedziałam, że mam do kompletu. To był szok! No mam rękę i oko do second. Powinnam na tym kasę robić. Wpadaj kochana jak najszybciej!
      uciekam bo mi się Mad Man na Kulturze zaczął:)
      Buuuziaki!

      Usuń
  3. Sztruksików zazdraszczam, akurat potrzebuję spodni na jesień, nie dżinsów, takie jedne materiałowe "dropiate"( tak sobie mówię na ich deseń- z czarnych, białych, szarych nitek taki melanż (??? nie wiem jak to fachowo okreslić) znosiły się i rozfasonowały tak, ze zmieniły status z wyjściowych na domowe. Muszę się wybrać na miasto, kierunek second-hand, dziś widziałam nowy szyld "Szafoteka" (!!! takiej nazwy jeszcze nie słyszałam)
    Ubiór na jogę cudny, skarpecie bombowe wprost!
    Różowy sweterek i miodowa bluzka nie przemawiają do mnie, choć nie stronię od wyrażnych kolorów.
    Tobie szwankują zdęcia, mi się ankietka spierniczyła, głosy mi znikły, ten jeden jest mój "testowy" zrobiony teraz i się nie liczy w głosowaniu.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztruksy są fajne, ale to zestaw do pracy. Stanowczo na wyjścia sztruksy to już nie moja bajka. Gdyby kosztowały więcej nie wzięłabym ich. Szafoteka-ładne. Mnie kiedyś rozczulił Szperaczek:) O ile miodowy jest fajny, bo lubię żółty, to ten różowy to też nie mój kolor, ale takie fajny fason ma ten sweterek, takie kieszoneczki, że nie mogłam się powstrzymać.

      Usuń
    2. pisząc "wyjściowe" miałam na myśli takie, w których się ludziom można pokazać;-) Nie na jakieś szczególne wyjścia.
      Szperaczek - znam, jest u nas sklep o takiej nazwie.

      Usuń
  4. W takich zestawach jesienna chandra nie grozi :) A i dopływ energii gwarantowany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo tego, że za każdym razem jak patrzyłam na siebie w lusterko czułam się nieswojo, w aż takich kolorach, to buzia mi się jednocześnie uśmiechała:)

      Usuń
  5. Haha świetny zestaw na jogę:D Ubawiłam się:) Sweterek też mi się bardzo podoba i nawet w tych kolorkach jest boski. Choć jak piszesz turkus i fiolet to by było coś! Lubię kolorki, ale nie aż tak. Nie jestem tak odważna. Zazwyczaj na sobie mam 2, góra 3 i zazwyczaj połączone z czernią.
    Pozdrawiam kolorowo!:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega pozytywny post, w sam raz na takie pochmurne przedpołudnie, od razu micha się śmieje ;-)
    Ja tam jestem monotematyczna w doborze koloru ubrania, uwielbiam czerń, w każdej postaci i na każdą okazję.

    OdpowiedzUsuń