"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

poniedziałek, 11 lutego 2013

"Stare miasto, stare miasto...wiernie ciebie będziem strzec" a ja pozostaje wierna Chłopakom z Lao che. Po koncercie dozgonnie!:))

Właśnie wróciłam z koncertu i z późniejszej posiadówy z muzykami. A koncert to był zacny, a koncert to był cudny! Moi drodzy panowie z "Lao che" po raz kolejny chylę przed Wami czoła. Ależ to jest energia, ależ to jest moc i jakie talenta. Chłopaki (co później potwierdzili) także się świetnie bawili na scenie, a Spięty to się nawet "rozpiął" i skakał na scenie szaleńczo. Koledzy z zespołu potwierdzili, że Spięty się faktycznie wyluzował i coraz częściej wyraża swoją radość z grania również cieleśnie.

 Troszku panowie rozmazani, ale był taki szał, że kto by się bawił w ustawienia w telefonie!
 
Koncert trwał ponad 1,5h, dwa bisy (u nas pierwszy raz aż tyle), no ale to może dlatego, że to ostatni koncert w tej części trasy. Dużo nowej płyty (to zrozumiałe w końcu to promocyjna trasa). Były dwa moje ulubione z "Sountrack" numery  ""Już jutro"" był "Dym" oraz dwa numery idealnie zaaranżowane  na  potrzeby koncertowe wykrzyczane, wyrapowane "Jestem psem" i taneczny  "Govinam" tak taneczny, że przez chwile wydawało mi się, że jestem na imprezie a nie na koncercie, i to na imprezie tanecznej z najwyższej póły. Rewelacja! Dużo elektroniki, bitu i sampli, a jednocześnie to nadal oni. To jest muzyka ostemplowana znaczkiem Lao che. Nie zabrakło też starszych utworów z płyty "Gospel" na przykład  "Hydropiekłowstąpienie" na bis i kilka z "Prąd stały, prąd zmienny". Zabrakło mi tylko z "Gospel" "Drogi panie". I nagle usłyszeliśmy starego, dobrego "Klucznika" z pierwszej płyty zespołu pt: "Gusła" z  kumpelą oszalałyśmy ze szczęścia, bowiem Lao z zasady nie gra tego numeru. I tym razem także go nie zagrali, pozostali w niegraniu "Klucznika" konsekwentni kończąc na pierwszych dźwiękach i płynnie przechodząc do następnego utworu Zdaje się, że nie przepadają za nim :)

Ja jednak wciąż po cichutku wyczekiwałam na numery z  z drugiej płyty "Powstanie Warszawskie", już taka jestem niereformowalna, że to właśnie ta płyta jest mi najbliższa. To ta płyta jest dla mnie najważniejsza ze wszystkich płyt na świecie. Żadna inna muzyka i żadne inne teksty nigdy wcześniej i nigdy potem nie mały  takiego emocjonalnego odniesienia. Czekałam i się doczekałam. Najpierw według mnie najmniej nośny numer z płyty pt: "Hitlerowcy" i to tak przerobiony i niedośpiewany, że nawet sobie pokrzyczeć nie można było. Ale już chwilę potem usłyszeliśmy pierwsze nuty "Starego miasta", a  raczej nie nuty a  słowa:

"Polacy gdziekolwiek się znajdujecie, Polacy gdziekolwiek się znajdujecie..."

 Polacy gdziekolwiek się znajdujecie.... (x 3)
Polacy, Polacy, Polacy

Stare miasto, stare miasto wiernie ciebie będziem strzec

Mamy rozkaz Cię utrzymać albo w gruzach twoich lec
Witamy w krainie, w której fryco ginie

Stare miasto, stare miasto wiernie ciebie będziem strzec

Mamy rozkaz Cię utrzymać albo w gruzach twoich lec
Halinka - sanitariuszka, och jaka gitara dziewuszka

Stare miasto, stare miasto wiernie ciebie będziem strzec

Mamy rozkaz Cię utrzymać albo w gruzach twoich lec
Trumna, to luksus, zupa na gwoździu też luksus

Stare miasto, stare miasto nanana nanana

Mamy rozkaz Cię utrzymać albo nanana nana
Wiara się rozkrochmala, wilczur się oźlił i piekło podpala

Stare miasto, stare miasto już nie możem ciebie strzec

Szwaba prać by trza po mordzie ale poparzone witki dwie
Czy tu się głowy ścina ? - Tak tu się głowy ścina !

Stare miasto, stare miasto już nie możem ciebie strzec

Szwaba prać by trza po mordzie ale poparzone witki dwie
Czy w nocy dobrze śpicie ? Czy śmierci się boicie ?!

Zuchwało śpiewa Nam tu ten! Ciśnięty w mrok granatów pęk! x 2


Naprzód stare miasto !


Jest sto tysięcy dusz, a jedna ledwie rura.

Żołnierze wychodzą, Cywilom i rannym się nie uda!

Jest jeden wielbłąd, do jednej igły ucha

Nieliczni zabawieni! Licznych bóg nie słucha! nie słucha! NIE!

Dostępu do włazu My żądamy!!!!

Szaleństwo pod sceną, piski wrzaski, szaleńcze oklaski. Jakby nagle wszyscy tak jak Spięty się rozpięli. We wspólnym śpiewie i to takiego tekstu o wielkim ładunku emocjonalnym jest jakaś wielka moc wyzwalająca, scalająca energia. Magia po prostu. 


"Dostępu do włazu my żądamy"...!!! Za każdym razem kiedy słyszę na żywo utwory z tej płyty jestem na granicy histerii niemalże, uaktywnia się we mnie jakaś inna osoba. Lubię ją. Ehh te pierwsze koncerty kiedy grali tylko PW! Pomimo tego, że akurat z tej płyty zagrali panowie tylko dwa utwory (i tak jestem wdzięczna niezmiernie) koncert był jak już wyżej wspomniałam REWELACYJNY, GENIALNY I DOSKONAŁY! CZAPKI Z GŁÓW PANOWIE:) 
I tak naprawdę jak tu chciałam tylko o tym "Starym mieście" napisać, ale to byłoby nieładne, więc z poczucia przyzwoitości z chęci podzielenia się z Wami radością jakiej doświadczyłam napisałam coś niecoś więcej na temat całego koncertu. I nie należy tego mylić z recenzją:))

Reasumując jeśli w Waszym mieście lub w okolicach grać będzie zespół Lao che jest to pozycja obowiązkowa. Tych co znają, cenią, lubią lub kochanamawiać nie trzeba, ale tych co niezdecydowani, albo nawet niekoniecznie znają dokonania tego bandu namawiam szczerze!

P.S Dobrze, że sobie wzięłam na jutro, to znaczy na dziś urlop dzięki temu mogłam spędzić czas pokoncertowy w doborowym towarzystwie, a  teraz sobie siedzieć późną nocą i pisać nieplanowanego posta. Cud miód i orzeszki!

2 komentarze:

  1. Przyznam szczerze: ZAZDROSZCZĘ! Ja najbardziej lubię "Hydropiekłowstąpienie" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas grają 03.03. ale nowa płyta kompletnie mi nie leży. Wiem, że Lao na koncertach mają powera, ale ostatni koncert nie zostawił najlepszych wspomnień, więc ciągle się zastanawiam, bo w marcu dużo fajnych koncertów się zapowiada, a kasy na wszystkie nie starczy, więc trzeba wybierać:(

    OdpowiedzUsuń