"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

czwartek, 6 czerwca 2013

Zabawa blogowa 5 filmów w moim wieku:)


Trafiłam zupełnie przypadkiem na bloga filmowego Panorama kina i na zabawę, która tak bardzo mi się spodobała, że ponownie postanowiłam przerwać milczenie:)


Zabawa ta polega na wymienieniu pięciu tytułów filmów, które "urodziły" się w tym samym roku co my ( w sensie ścisłym akurat ja). No więc proszem ja państwa bardzo.

Na świat przyszłam w zimę stulecia. Załapałam się na początek 1979 roku. Gdybym wykluła się w z góry ustalonym czasie trafiłabym już na wiosnę, a że widać pośpiech kierował mną to świat lodem skuty mnie przywitał i ciepłe pudełko inkubatorka. No ale nie o tym przecież:).
Ja się ukazałam oczom moich rodziców w roku pańskim 1979 a te kilka tytułów (dla mnie ważnych) ukazało się oczom widzów w tymże samym roku. Jako, że są to tytuły większości bardzo dobrze znane poszłam na łatwiznę i opis fabuły skopiowałam bezczelnie z portalu filmweb. Myślę, że nie ma sensu żebym swoimi słowami starała się opisać treść. 
Od siebie dodam tylko to co moje, co jest tylko i wyłącznie moim subiektywnym odczuciem związanym z filmem. Najczęściej będzie to wspomnienie czasu, w którym oglądałam dany film. Niektóre tytuły są mi bliższe inne nieco dalsze. Oto piątka (kilka filmów się nie zmieściło). 



1 "HAIR" REŻ: M.FORMAN


 

Z filmweb:
To pełna energii i pasji błyskotliwa adaptacja słynnego broadwayowskiego musicalu w reżyserii nagrodzonego Oscarami Milosa Formana. Doskonała muzyka, klimat oddający ducha swobody, wolności i miłości lat 60-ych sprawiają, że "Hair" to film kultowy nie tylko dla młodego pokolenia dorastającego w latach 70. Claude Bukowski - zwykły chłopak z Oklahomy przyjeżdża do Nowego Jorku, by zaciągnąć się do wojska i wyjechać na wojnę w Wietnamie. W Central Parku poznaje grupę hippisów, ich charyzmatycznego lidera Bergera i piękną Sheilę. Spotkanie to pozwala mu odkryć zupełnie nieznany do tej pory świat, w którym rządzi przyjaźń, miłość i wolność.
 [opis dystrybutora dvd]

Oj tak to był szał. Odkrycie tego obrazu było dla nastolatki w drugim okresie buntu (tym hipisowskim, wcześniej był ten punkowy) objawieniem. Oglądanie "Hair" po stokroć należało do dobrego tonu. Każda impreza taneczna okraszona być musiała muzyką z filmu. Och i te łzy wylane nad losem Bergera! Piękne wspomnienie, piękny czas, piękny film.
 

2) "SPRAWA KRAMERÓW" REŻ: ROBERT BENTON

  • Z filmweb:
     Ted Kramer jest mężem i ojcem, całkowicie pochłoniętym karierą zawodową. Jego żonę Joannę męczy taki stan rzeczy, dlatego decyduje się go porzucić. Pod opieką męża zostawia 7-letniego synka, Billy'ego. Początkowo Ted nie może odnaleźć się w nowej roli. Trudno jest mu pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem dziecka. Jednak pomimo trudności udaje mu się zaprzyjaźnić z synem i stworzyć prawdziwy, pełen bezpieczeństwa dom. Tymczasem Joanna zmienia zdanie i chce za wszelką cenę odzyskać chłopca. Ted nie zamierza jednak rezygnować z syna. Sprawa trafia do sądu.

    Ten film ma dla mnie przynajmniej dwa poziomy. Po raz pierwszy obejrzałam go dziecięciem będąc. W wieku mniej więcej tego chłopca z filmu. Siłą rzeczy bardziej identyfikowałam się z nim niż z resztą dorosłych bohaterów. Najmocniej zapamiętana scena to ta w kuchni kiedy ojcien Dustin Hoffman próbuje zrobić śniadanie. Ma ona tak ogromny ładunek emocjonalny, że nadal tkwi w mej pamięci. Po wielu latach oglądając film ponownie i ponownie identyfikacja z dziecka przeniosła się na dorosłego ze szczególnym uwzględnieniem ojca. 
    p.s mieliśmy znajomych, którzy uwielbiali kłócić się publicznie. Wciągali towarzystwo w swoje jazdy (nigdy nie było wiadomo kiedy coś między nimi znów się zadzieje). Nazywaliśmy ich Kramerami. "Co tam u Kramer kontra Kramer słychać?" padało uprzejme pytanie:)
      


    3) "MANHATTAN" REŻ; W. ALLEN
     Z filmweb:
     Isaac Davis utrzymuje się z dostarczania skeczów do telewizji. Właśnie zrezygnował z pracy w telewizji, ponieważ nie mógł się pogodzić z tym, że zaniżano poziom jego programów. Uważa bowiem, że nie można ogłupiać społeczeństwa. Teraz jest bezrobotny. Przenosi się do mniejszego mieszkania. Musi oszczędzać, aby płacić alimenty. Jego problemy ma rozwiązać książka, którą właśnie zaczął pisać.
    Jednak kłopoty finansowe nie są jedynymi problemami Ike'a. Mężczyzna nie potrafi uporządkować swojego życia osobistego. Nie radzi sobie z kobietami. Dwukrotnie rozwiedziony, płaci alimenty obu paniom i utrzymuje syna, Willy'ego.
    42-letni Isaac wiąże się z siedemnastoletnią uczennicą, Tracy, mimo że tak duża różnica wieku wprawia go w zakłopotanie. Nie zauważa, że jej towarzystwo czyni go szczęśliwszym. W międzyczasie kibicuje romansowi żonatego przyjaciela, Yale'a z agresywną feministką i intelektualistką, dziennikarką Mary. A gdy ta para rozpada się, Isaac decyduje się na związek z Mary. 

    Nie mam osobistego wspomnienia związanego akurat z tym tytułem. Bardziej zbiorowe wspomnienie odkrywania filmów Allena w ogóle. No to było moment przełomowy:))



    4) "ŻYWOT BRIANA" REŻ: MONTY PYTHON 

    Z filmweb: 
    Film opowiada losy Briana, rówieśnika Chrystusa, który przychodzi na świat w Betlejem i zostaje omyłkowo uznany za zbawiciela.

    Pamiętam, że podczas pierwszego spotkania z tym filmem Pythonów w głowie miałam myśl, że to niemożliwe, że taki film istnieje! Rzecz jasna rozmawiało się potem tekstami z Braina i oczywiście z innych Pythonów też. Z innych nawet intensywniej.
    Krzyżowanko?
      


    5) "AMATOR" REŻ: K. KIEŚLOWSKI
     
    Z filmweb: 
    Jeden z najgłośniejszych filmów, zaliczonych do tzw. kina moralnego niepokoju. Jego głównym bohaterem jest Filip Mosz – kapitalnie grany przez Jerzego Stuhra – zaopatrzeniowiec w zakładzie przemysłowym gdzieś w podkrakowskim miasteczku. Momentem przełomowym w jego życiu staje się kupno amatorskiej kamery filmowej. Filip bowiem, jako człowiek bez reszty oddany rodzinie, pragnie uwiecznić narodziny i rozwój swojej córki. Wieść o zakupie Mosza obiega zakład pracy. Filip otrzymuje propozycję nakręcenia filmu z okazji pięciolecia przedsiębiorstwa. Dyrektor zakładu obejmuje nawet protektorat nad nowo powstałym amatorskim klubem filmowym. Kieślowski z niezwykłą przenikliwością ukazuje powolna ewolucję Filipa, który z człowieka „schowanego“ we własną prywatność, ceniącego ponad wszystko „święty spokój“ przeobraża się w społecznika i artystę, wrażliwego na ludzką krzywdę i niesprawiedliwość. Amatorskim filmom Mosza daleko bowiem do propagandy sukcesu. Wręcz przeciwnie – samorodny reżyser bezkompromisowo pokazuje wynaturzenia otaczającej go rzeczywistości. Cena prawdy jest jednak wysoka...
  • [opis dystrybutora dvd]

    To ważny film mistrza, choć dla mnie nie najważniejszy. No, ale co ja poradzę, że faktyczny film inicjujący miłość do Kieślowskiego powstał po roku mojego urodzenia. Oczywiście "Amator" to także ważny dla mnie film. Mogę go oglądać i oglądać. 
    Kieślowski walczył o piątkę z Wajdą  i z jego:


     

    No ale wygrał Kieślowski, chociaż ten film Wajdy też jest mi bardzo bliski. Och "Panny z wilka" mają moc wielką. Wielką moc nostalgii. Uwielbiam scenę z Zachwatowicz w kuchni kiedy óci się z Olbrychskim a potem tak strasznie płacze (Zachwatowicz pięknie mi się kojarzy z rolą matki w "Kronice wypadków miłosnych").
    Z racji ograniczenia do 5 tytułów nie wspomniałam o jeszcze jednym tytule, który ma lat tyle co ja. Chociaż słówko! Mowa o:



     Rany ten węgorz znaleziony na plaży! brrr
    Książka i film mają moc wielką. A Oskarek największą.

16 komentarzy:

  1. Witaj ponownie, moj rok urodzenia to 1964. Mogę uczciwie powiedzieć, że nie czuję żadnych większych emocji w związku z tą datą, oprócz tego, że był to rok przestępny, co spowodowało, ze przez lata żyłam w mylnym przekonaniu, że jestem spod znaku Ryb, podczas, kiedy jestem Baranem :)
    Co do filmów z tego roku to wymienię:
    1. Rękopis znaleziony w Saragossie - dzieło sztuki przekraczające o lata świetlne zwyczajność tego roku!
    2. Prawo i pięść z piękną inicjującą klimat filmu balladą Komedy. To przypomina mi, że urodziłam sie zaledwie 19 lat po wojnie i w czasie zabawy w piachu znajdowałam łuski z karabinu, a raz nawet niemiecki hełm...
    3. Grek Zorba - film o tym, że na pewno warto być, a mieć... trzeba. Może to jest trochę o mnie?
    4. Goldginger. Trzeci film z Bondem. Słaby, ale i tak super!
    5. Żandarm z Saint tropez z Luisem de Funes - co znaczy dobrze zrealizowana komedia! Jakie to szczęście tak się beztrosko zaśmiewać!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 i 3 to perełki oczywiste, 2 lubię, ale nie jest to mój ulubiony polski film z mniej więcej tamtego okresu. 4 wspominam z dzieciństwa, że był to pierwszy film, który widziałam na video. To była głęboka podstawówka koleżanki tato chyba pływał czy coś i przywoził takie cuda. 5 jakoś nie pałam sympatią, może i dlatego, że nie łączy mnie z żandarmem żadna nic sentymentu.

      Usuń
  2. "Hair" uwielbiam, obejrzałam go chyba z tysiąc razy,a soundtrack z filmu mam zajechany do granic. No i Kieślowski i Wajda- też wspominam bardzo dobrze, choć "Amator" nie jest moim ulubionym filmem Kieślowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat te tytuły Kieślowskiego i Wajdy to też nie są moje nuber łan. Dawno nie widziałam "Amatora".

      Usuń
  3. Hair i jeszcze raz Hair. A jak on tańczy na stole to za każdym razem zatyka mie energetycznie.
    Ale piszę w innej sprawie. Zrobiłam w Excelu wykaz, a raczej na ten moment szkic interesujących (?) audycji radiowych. I teraz chcę porozsyłać to do "konsultacji". A tu kiedy nacisnę "skontaktuj się ze mną" przekierowuje mnie na twoją stronę. Jak byś była zainteresowana wzięciem udziału w tych konsultacjach, daj znać kalina/małpa/data.home.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak od bardzo dawna zbieram się do zamieszczenia maila i doprawdy nie wiem dlaczego nadal tego nie zrobiłam! Może teraz się zmobilizuje:)

      A z Hair najbardziej mnie rozwala scena do numeru Special people.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Oj tak. Choć to nie jest mój ulubiony musical i ulubiony Python, ale rocznik obliguje:)

      Usuń
  6. Wszystkie oglądałam, wszystkie doskonałe (przepraszam, że tak skrótowo piszę, ale Młode mnie molestuje o zabawę w węże i drabiny).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrótowość wybaczona:))

      Usuń
    2. Taki mam trochę stosunek przerywany z komputerem, bo korzystam, kiedy Młode się odwróci i np. biega po podwórku. Dzisiaj terroryzował mnie, żebym się z nim w piaskownicy bawiła, a ja nienawidzę piachu, ale wyniosłam krzesełko, kapelusz i czytałam Iris Murdoch.
      Doszło do tego, że proszę męża, żeby przeczytał mojego świeżego posta w celu wyeliminowania błędów i literówek, bo nie mam czasu, a piszę na korytarzu (tu łapie net) i to bez przerwy Mały mi przerywa pytając kiedy się z nim pobawię, a czy ładne zrobił to, czy tamto, a czy mogę mu znieść ze strychu maszynę do pisania, etc. Cyrk. Mam dwa napisane na kartkach posty, których nie jestem w stanie zamieścić. Ech, ale nie narzekam, Młody pójdzie kiedyś do szkoły, będzie miał na ścianach plakaty, a na nas będzie per wapniaki mówił, ech:D

      Usuń
  7. oż kusicie z tą zabawą, zwykle unikam takich rzeczy, a tu naprawdę z ciekawością zaglądam na kolejne wpisy, nawet już zaglądałem na swój rocznik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie zabawa fajna. Fajna na tyle, że zechciało mi się w ogóle cosik napisać. Jestem ciekawa Twoich propozycji.

      Usuń
  8. Mam zaległości jeśli idzie o filmografię Allena i Kieślowskiego, tak więc "Manhattanu" i "Amatora" jeszcze nie oglądałem. Pozostałe filmy z zestawienia cenię wysoko, a "Żywot Briana" jest rewelacyjną komedią, dla mnie to zdecydowanie najlepszy film Pythonów.

    W roku 1979 miał premierę jeden z najsłynniejszych filmów wszech czasów, łączący horror z fantastyką "Obcy - 8. pasażer Nostromo", który zainicjował całą serię równie udanych filmów. Nie jestem zagorzałym fanem tego typu filmów, ale akurat ten cykl mi się podobał. W '79 powstał też mający swoich fanów (ja też do nich się zaliczam) włoski film grozy "Zombi - pożeracze mięsa" Lucia Fulciego.

    Poza tym Roman Polański nakręcił wówczas jeden ze swoich najsłynniejszych filmów pt. "Tess", którego jeszcze niestety nie widziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak "Tess" chciałam też umieścić, ale na coś trzeba było się zdecydować. Obcego świadomie nie umieszczałam w zestawie, bo wprawdzie znam i cenię, ale nie moja to bajka. A Zombi? Zombi brzmi zachęcająco! O przypomniało mi się, że już bardzo długo nie widziałam "Martwicy mózgu":)

      Usuń