"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

sobota, 3 marca 2012

Małżonek się rowerzy, mi cieknie z nosa, czyli wiosna panie sierżancie!...a książeczek co nie miara-post wielowątkowy:)

Dziś żona, czyli ja kupiła (wspaniałomyślnie) rower (ze swojej topniejącej sakwy spadkowej) małżonowi. A niech ma! No dobra, nie tak do końca kupiła, bo małż jak mu wpadną nadprogramowe pienioni to brak uzupełni:)
A z nim to jest tak, że jest impuls i trza za tym impulsem czemprędzej podążyć, bo jak impuls przeminie, to klops. A żonie zależało żeby małżon kanapus pospolitus się w końcu ruszył i przypomniał sobie jaka jazda na rowerze jest cudna. Stary rower dla niego już niewygodny (mąż urósł, rower nie). Teraz góral już nie, teraz to miejski, gdzie to na wyproście, dostojnie można sunąć:)

Nowy mieszkaniec-rower płci męskiej-olbrzymie bydle! Julian, albo Kaźmierz,albo...jeszcze nie wiadomo:)) OOO jest, jest imię: MANFRED! zgadnijcie co oglądamy? 

Małż drugi raz pojechał w trasę. Szaał normalnie! Po pierwszej rundzie mówił z dumą, że się panny za nim oglądały, jak tak szusował ślizgiem posuwistym. Tak więc w drugą trasę mąż został wyposażony w mój piękny włochaty szal turkusowy, teraz to się panowie niechaj za nim oglądają. Mam nadzieję, że mu w szyję ciepło hihi.

Ja zamiast na swojej Pinki z nim pobliski świat zwiedzać, spędzam czas w towarzystwie gromady zasmarkanych chusteczek, Upsarinu C, kocyka i Cafe del mar vol.6. Nie jest jednak aż tak źle, raczej błogo:) 



Wiosna panie sierżancie widać dziś do nas zawitała, za mną długi spacer w słońcu i wizyta (równie długa) na poczcie. Paczuszkę z księgarni Dedalus odebrać byłam. To moje spóźnione książeczki urodzinowe. Ach jakie fajowe nabytki! Paczka była misternie zapakowana, cała oklejona grubą taśmą. Nie było ani centymetra nieoklejonego miejsca. I ja zamiast to porozcinać się zaparłam, że nie zajrzę do paczki dopóki nie odkleję wszystkich tajemniczo połączonych ze sobą pasków taśmy. Bez użycia nożyka. I tak odwijałam, odklejałam, a  książeczki się dobijały jak pisklaki, które nie mogą przebić skorupki. A ja powoli, powolutku się do zawartości paczuchy dobierałam. I oto są:


Najdroższa za 20zł w tym zestawie "Obława" Joanny Siedleckiej, najtańsza czypićdziesiąt Michała Komara "Bestiariusz codzienny". Po drodze dwie Julię Hartwig wspomnienia i dziennik, Teksas-land, czyli o modzie w PRL-sympatyczne i Monty Python w tłumaczeniu Beksińskiego (!) 84 minuty za 5 złociszy:) Najbardziej mnie cieszy Beata Tadla z "Pokolenie 89". Miałam książkę kupić w zeszłym roku sobie pod choinkę, ale coś mnie tknęło i nie kupiłam. No i dobrze, bo teraz mam tą pięknie wydaną książeczkę zamiast za 50zł, za 15 złotych:))


A zapomniałam dodać, że zaczynamy zbierać kolekcję Najmniejszego Koncertu Świata. W zeszłym roku mieliśmy pożyczone wszystkie i Pustki nam najbardziej przypadły do gustu. Powolutku sobie uzbieramy co lepsze perełki:) Koncert jest naprawdę uroczy:)


A teraz czas na DWIE KSIĄŻKI WYPŁATKI (czyli tradycyjnie kupowane pod koniec miesiąca za dniówkę- z małą dopłatą hihi)


W tym miesiącu padło na "Niemiecką jesień" do kolekcji Czarne (oj ciągnie mnie do tej książki-chyba zrobię wyjątek i dam jej pierwszeństwo przed bibliotecznymi), oraz dla oddechu w końcu jakaś powieść o okładce przecudnej "Dom Kalifa. Rok w Casablance". Mam ochotę się zanurzyć w ten soczysty kolor:)

PONIEDZIAŁKOWY ANTYKWARIAT:


Smakowite kąski za całe 13zł oba:) kto powiedział nie lubię poniedziałku? ja lubię!

Fotel śmietnikowy numer jeden przybrany w obrus. Obrus na fotelu już pozostanie. Sprawdza się wyśmienicie!

Nieprawdaż?

I ciekawostka przyrodnicza. Dwa kalendarze- miesiąc marzec:

Pan Kuleczka

Tylkowski

Znajdź jak najwięcej elementów różniących te dwa obrazki hihi. 
Ja nie wiem czy to jest jakaś sugestia, że mamy zrobić remont łazienki (przydałby się!). A może marzec jest miesiącem czystości, albo nie wiem wiosna panie sierżancie, trza się częściej myć, bo ciepło? hmmmm:)))

Na koniec łup second-handowy, którym zapomniałam się pochwalić. Chwali, chwali, chwali pięta!


Na łóżku rozłożyło się płaszczykowate coś. Krój w literę A, rękawki 3/4. Nowiuśkie, z nierozciętymi nawet kieszonkami!:))
Tylko poczekać jeszcze chwil parę trzeba na cieplejszą aurę.

To tyle. Dziękuje za uwagę i pozdrawiam:)


!!!
Tak czułam, że o czymś zapomniałam. Jeśli do Waszego miasta z nowym programem "Co jest śmieszne" kabaret HRABI zawita -to koniecznie!!:))




* acha dzisiejszy post sponsoruje fraza: wiosna panie sierżancie:)

17 komentarzy:

  1. Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty!

    Pięknie dziś jest!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak sobota była przedcudna. A dziś już chłodniej.
      Pozdrawiam niedzielnie:)

      Usuń
  2. Ja na Hrabim już byłem:) Byli Rotundzie w Krakowie:) Ubaw po pachy i jeszcze pół tony czystego śmiechu:) Są jedyni i niepowtarzalni.

    Na koniec występu byliśmy świadkami zaręczyn! Chłopak oświadczył się swojej ukochanej po występie Hrabi... Trzeba mieć odwagę i pewność, że ukochana powie tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taki występ Hrabi to faktycznie przygoda!! Byłeś na tym nowym programie "Co jest śmiesznie", czy na starszym?

      Usuń
    2. Byłem na tym nowym:)

      Pięknie rozłożyli na czynniki pierwsze polską scenę kabaretową:)

      Ale bez żadnej zawiści, szydery i poniżania:)

      Usuń
  3. Też ostatnio skręcam w stronę wielowątkowych postów. Zaraźliwe?
    Serca nie masz. Oglądam pierwsze nabytki, zazdroszczę, a tu następne, następne... Obrus cudny; i ja tak lubię nadawać rzeczom nowe przeznaczenia. Zdrowiej! Chyba że Ci z tym dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę na książeczki i się nie mogę doczekać końca marca żeby znów sobie bezkarnie pójść do księgarni. Przybywa mi książeczek, gorzej, że już nie ma miejsca na półkach. Wielowątkowe posty mają swój urok.
      A co do zdrowia, to dziś sobie mogę pochorować. Nic nie muszę, leże sobie, mąż się troszczy, ale jutro w pracy już nie będzie tak fajnie:( Także zdrowie by się jednak przydało!:)
      Pozdrawiam spod kołdry:)

      Usuń
  4. Hej! Rowery zaczynają rządzić :) Ja też dziś o nowym nabytku (aczkolwiek nie tak wypasionym jak Małżonowy):
    http://www.photoblog.pl/przewodnikpokrakowie/117038315/przeswietny-magistrat-podgorski.html
    Z radością ujrzałam wśród Twoich nowych nabytków dwa takie, co u mnie już od dłuższego czasu stoją, a to Obława i Monty Python. Nawet się chciałam pochwalić, że udało mi się Obławę taniej znaleźć, sprawdzam, a tu: 19,90. No fakt, taniej :)
    Pozdrawiam i życzę zdrówka
    Stała Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowerki mają moc. Już się nie mogę doczekać rowerowania wszędzie. Ale jeszcze musi się zrobić nieco cieplej. Wczoraj już było w sam raz, ale z przeziębieniem to mógłby to być strzał w stopę.Pythonów sobie wczoraj wciągnęłam. Dużo skeczy pozapominałam. Przy skeczu przy papudze jak zwykle się obśmiałam. Szkoda tylko, że to z napisami. Trochę tęsknie za Pythonami z lektorem, takim charakterystycznym.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Wspaniale nabytki! Najbardziej zazdrosze ksiazek pani Julii Hartwig! Alez masz szczescie!
    Zdrowia zycze (choc czasem fajnie troche pochorowac dla relaksu).
    Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książeczki pani Hartwig dostępne są w księgarni Dedalus jedna za 9zł, a druga za 13zł. Choroba dziś może jeszcze być, ale jutro w pracy to już średnio. Także czas dojść do siebie:)
      Pozdrawiam kołdrowo:)

      Usuń
  6. O, stęskniłam się za Twoimi wielowątkowcami. Czuć wiosnę, fakt. Pozdrów Małżona śmigającego na owerze ;-) A Ty się kuruj i wracaj do formy, bo rowerzyca czeka . Gratuluję nabytków, czytałam "Bubę", nawet dwa razy,fajna, młodzieżowa, tę "Jesień" z Czarnego bym podwędziła, inne jakoś niekoniecznie, choć Hartwig bym przejrzała...Obrus super, pasuje fotelu ;-) Tego w kratkę to bym nie tknęła, ale to nie dlatego, że brzydkie czy jakieś, tylko ja nie lubię kratki i takiego kroju.
    Co jutro w Teatrze tv? ;-)
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień mnie wzywa, woła do mnie, a tu biblioteczne wręcz krzyczą, bo kolejny termin mija, a ja nie wiem, za którą książkę mam się zabrać. A jak się tak naczytam tych gazet w pracy, to potem już po książkę nie chce mi się sięgnąć. To straszne!
      A jutro w teatrze tv "Równy podział" sztuka Morgensterna z 98 roku z Krystyną Jandą i Teresą Budzisz-Krzyżanowską plus Jan Peszek i Piotr Fronczewski-mniami:)
      Buziak.

      Usuń
  7. Wszystkie Twoje nabytki Papryczko, łącznie z rowerem, wyglądają interesująco :-) Lubię ubrania z second handów (zwanych u nas szmatexami), ale generalnie nie lubię zakupów i bardzo rzadko chodzę, muszę się jakoś zmobilizować. Zdrówka Ci życzę, żebyś mogła śmigać razem z małżonkiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam łazić po second, ale faktycznie trzeba mieć dzień na to. Nabytki zacne to prawda:)

    OdpowiedzUsuń
  9. oooo, te dwa nabytki wypłatkowe też mnie interesują,ale póki co męczę się z Mironem, oj męczę. A fotelik obrusikowy- pomysłowy :) Do twarzy (hmmm, może powinnam napisać raczej- do siedzenia) fotelikowi.
    A może ty do mnie przyjedziesz i oblecimy razem jakieś śmietniki, bo mi też by się fotel przydał- taki do czytania :)
    A rowerek- a toś się zgrała pastami z Kasią z "Babskiego gadania" :))) A Twój rowerek gdzie? A tak na marginesie to Julian mi jakoś bardziej pasuje- ta kierownica mi na taką julianową wygląda.
    Acha- kobito, ty to masz oko i nosa- zjefajny jest ten płaszczyk! Niech się dobrze nosi.
    A ja dzisiaj w ramach poprawiania sobie humoru nabyłam nowego Szczygła :) "Laska nebeska"- nabrałam apetytu po wczorajszym Trójkowym Domu Kultury :) Zabieram się do czytania! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do udziału w wygrywajce :) http://popoludniezksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń