"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

poniedziałek, 2 września 2013

Niechaj się ziści CHORWACJA!

Długo planowany wyjazd a raczej wyprawa do Chorwacji jutro się ziści. W zasadzie powinnam już spać, bo za 4h powinnam wstać. 

Plan? Objazdówka. Kierunek Split (nocleg na Wegrzech). Kilka dni w miejscowości pomiędzy Splitem a Trogirem (no tak trzy) jeśli znajdzie się dla nas miejsce. Potem skok z Drvernika promem na wyspę Hvar tak jakoś 5 dni. Wracamy na ląd i kierujemy się w okolice Dubrovnika (a może tak Mostar?) zahaczamy też lekutko o Zatokę Kotorską. Dwa tygodnie. Taki jest plan co z tego wyniknie zobaczamy:)

Jedziemy sami, jedziemy samochodem. W grupie zawsze raźniej (można się wymieniać umiejętnościami) i taniej. No ale trudno nie mamy grupy. Śpimy pod namiotem na campingu. Staramy się gotować na miejscu. Wydaliśmy tyle kasy na żarcie, że teraz choćby nas skręcało nie pójdziemy jeść do knajpy hihi. Wiadomo, że najfajniej jest jeść tamtejsze żarcie, no ale my musimy oszczędzać (no coś tam zjemy).

Noo od maja się plan rodził. Od maja czytałam forum (cro.pl-świetne!) bardziej dla radości czytania relacji. Parę praktycznych porad też wpadło. W życiu nie wpadłabym na pomysł zabrania ze sobą gwoździ wielkich, budowlanych. A przydać się mogą na twardym podłożu, gdzie śledze nie dadzą rady. 

Albo patent na pakowanie. Zamiast waliz, plecaków skrzynki (składane więc się po powrocie je złoży i schowa). Ciuchy poukładane logicznie tak żeby łatwo było znaleźć. Na polu namiotowym w Gdańsku szlag mnie trafiał jak miałam coś znaleźć w głębokiej walizie. Na cokolwiek trafiałam uważałam za konieczne zabrać ze sobą do namiotu byleby nie musieć znowuż zaglądać w odmęty walizy. A nuż się dana rzecz przyda? Oddzielna skrzynka na naczynia i oddzielna na garnki i żarcie. Ponoć łatwiej się też zapakować do auta. Hmm zobaczymy czy się ów patent sprawdzi w praktyce. Do tego małe pudełka na leki i na kosmetyki i rzeczy podręczne, po które się często sięga. W Gdańsku użyłam kartonu do tego celu. Najbardziej przydatny przedmiot? Mydło do mycia rąk na sucho. Odlot!

Im bliżej wyjazdu, tym bardziej on nam się wydaje nieprawdopodobny. Niby wiemy gdzie jedziemy, mniej więcej mamy obcykane różne pola w tych okolicach, które chcemy odwiedzić, ale zasadniczo to jedna wielka niewiadoma! Dla dwóch pierwszaczków (pierwszy raz taka duża, samodzielna wyprawa) to jest jednak wyczyn. Tak myślę. Nie jestem taka wyluzowana jak rok temu przed Hiszpanią. Tam nas "zawiózł" samolot a potem zajęli się nami znajomi. Teraz wszystko sami. Najbardziej przeraża mnie pustka w głowie jeśli chodzi o angielski. Normalnie amnezja. Nic nie pamiętam. Tyle lat nauki a ostatnio sprawdzałam w słowniku słówko jechać. Dzesus! Wiem, że chorwacki jest podobny do naszego i że się da spokojnie dogadać, ale pewnie będą różne sytuacje. Czasem trzeba będzie powiedzieć jakieś dłuższe zdanie w obcym języku (jakim jeszcze nie wiem, ważne, że w obcym). Tak to mnie stresuje. To i tylko to. I tak jestem dziwnie spokojna. Chyba nie wierze, że to już;)

Mam też taką teorię, że w związku z tym, że cała podróż jest tylko zarysem i nic nie jest w niej pewne. Wszystko zdarzyć się może zarówno dobrego jak i złego (co jest jednocześnie dla nas debiutantów ekscytujące i stresujące) to w pakowanie (te skrzynki, pudełeczka itp.) włożyłam ład i porządek, który żadną miarą nie jest moim udziałem w życiu codziennym. To jest przestrzeń, na którą mam wpływ. To jest pewniak. Rozumiecie co mam na myśli?  

Mam nadzieję, że wytrzymamy dwa tygle pod namiotem i nie pozabijamy się. W czwartym dniu w Gdańsku mąż już mnie drażnił, bo jakoś tak dużo miejsca zajmował w przestrzeni namiotowej:) 
 Trafiliśmy na świetne pole (Stogi) i okazało się, że jam stworzona do mieszkania w namiocie. I jakże się spało! Żadnych nocnych wyburzeń. Mocny, zdrowy sen. Minusem namiotu jest brak przedsionka. Trudno jakoś damy sobie radę.

No to kochani kończę. Jest pierwsza w nocy za chwilę trzeba wstać. Rany!

Umieszczam post bez poprawek więc jak się trafi jakiś byk wybaczcie.    

2 komentarze:

  1. znajoma właśnie wróciła :) zazdroszczę więc podwójnie! Słońca, wielu wrażeń i wspomnień!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że szykuje ci się taka fajna przygoda i jednoczesnie zazdroszczę, bo też bym tak bardzo chciała. :) Dużo dobrych wrażeń, pogody nie tylko ducha, no i kondycji. Widoków nie muszę specjalnie życzyć, bo te masz zapewnione. :)

    OdpowiedzUsuń