"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

sobota, 14 kwietnia 2012

I tym i o owym, czyli o pewnej żabie, książkach wypłatkach, łupach antykwarycznych i bibliotecznych, i o planowanym wypadzie kulturalnym:)



O PEWNEJ ŻABIE:

Jakiś czas temu na tzw: giełdzie na starociach od zapomnienia ocaliłam, z wielkiego kartonu wyciągnęłam za zieloną nogę stwora cudownego. Miał być filmik, ale nie mogę uprosić męża,  a ja sama go nie nakręcę i nie zmontuje. Dlatego też tylko zdjęcie:)



Kermit najlepiej prezentuje się w ruchu. Jak się  go chwyci za kark i potrząśnie, to tak mu łapki, nóżki i główka latają jak prawdziwemu!:)
Zgadnijcie ile kosztował? Mąż kręcił nosem, że trochę zmechacony, ale jaki ma być, jak ma tyle lat. Na metce widnieje Jim Hanson production! No jak ja nie mam zabrać oryginalnego Kermita!! A za słownie jeden złoty polski byłoby grzechem, świnswem, głupotą bezbrzeżną go nie zabrać! Pani mówiła, że była jeszcze Pigi:( Ktoś kupił Pigi i nie zabrał Kermita? NIE ROZUMIEM! Może się Kermit nie ujawnił? czekał na mnie:)
Czyż nie jest cudowny?


O KSIĄŻKACH WYPŁATKACH słów kilka:

Wypełnił się (już jakiś czas temu) comiesięczny rytuał zakupowania książek za jedną dniówkę w miesiącu (po dopłacie ze skarpety rzecz jasna!). W tym miesiącu (mowa o marcu) pozwoliłam sobie aż na trzy szczęścia, jako że wypłata w tym miesiącu wzbogacona o podwyżkę wpłynie. Nie będę Wam zdradzać kwoty tej wesołej podwyżki, bo nie chcę się chwalić. ..hehehe koń by się uśmiał i Wy także moi drodzy ze śmiechu byście parsknęli i opluli klawiaturę, monitor i siebie zapewne. A po co Wam to?:D Niechaj to oszałamiająca podwyżka pozostanie tajemnicą.


Oto łupy: 


Stopy Kermita żaby mnie rozwalają!:)

Moje, moje Kermita książki są! Żeby nikt mnie nie zauważył, bo to nie ja najważniejszy jestem, to zleje się kolorystycznie z "Nowohucką telenowelą" Renaty Radłowskiej- i co widać mnie?:)) Jeszcze Anthony Bourdain część druga nie przeczytana, a tu już "Kill grill 3" się na półce pyszni. A Mikołaj Grynberg i "Ocaleni z XX wieku", to temat mi bliski i dużo dobrego o książce słyszałam. 

O KSIĄŻKACH ANTYKWARYCZNYCH, ZDOBYTYCH INACZEJ  I ŁUPACH BIBLIOTECZNYCH:

Skok do antykwariatu. Nadal tam jakoś słabo z asortymentem książkowym, ale coś mi się udało upolować, choć kochani szału nie ma:(



Za Krystyną Sienkiewicz jakoś specjalnie mocno nie przepadam, ale tak ładnie wydana książka za 5 zł? Musiałam ją zabrać. Moje umiłowane "Jezioro osobliwości" za 3 złote mam:) Mój egzemplarz jest tak zaczytany, że nie jestem w stanie zlokalizować wszystkich kartek,  a już kilka lat jej nie czytałam! To wydanie ma dużo ładniejszy, większy druk:) 

I rzut drugi w piątek przedświąteczny (po mega imprezie czwartkowo-różanej). Do tego pana na stolik rzadko kiedy zaglądam, bo książki ma drogie, nie skory jest do negocjacji cen i nie bardzo jest z czego wybierać. Tym razem mnie zaskoczył podwójnie. Wybrać wybrałam i tanio kupiłam:)
Wracałam właśnie z biblioteki więc do wyładowanej torby przywędrowały jeszcze dwie knigi.  


Kermit udaję, że ten na zdjęciu to nie on:) Cacy, cacy Serge!

Serga Gainsburga czytano w Trójce, książkę nową zupełnie kupiłam za 20zł, druga to jedna z ważniejszych dla mnie książek "Pierwsza osoba liczby mnogiej" Camerona Westa (10zł z 15) Bardzo osobista książka-spowiedź mężczyzny o osobowości mnogiej.
Trzecia leżąca książka to wymianka z innego źródła. Do kolekcji "Mistrz i Małgorzata" za egzemplarz "Lolity", który się zapodwójnił przypadkiem.

W bibliotece nie byłam tak dawno, że zapomniałam jak to jest dobrze tam być. Zauważyłam, że w wyborze jestem bardziej rozważna. Nie rzucam się na każdą książkę jak szczerbaty na suchary:) 


Kremit! Nie zjadaj Mendozy!

Najbardziej się cieszę z tej największej "Wysiedlenie, wypędzenia i ucieczki 1939-1959" Atlas Ziem Polskich." Przepięknie wydana książka z mnóstwem zdjęć, map i skanów dokumentów wszelakich. Reszta to "Kino Krzysztofa Kieślowskiego", "Przygoda  fryzjera damskiego" Mendozy (w końcu trza przeczytać), opowiadania pierwsze Mariana Pilota...

Rzut na biblio dziś ponowny. Wymieniłam już przeczytaną "Złotą 9. Kino Palladium" na książkę Sabacha "Gówno się pali", która zaprezentuje się w okolicznościach najbardziej adekwatnych:)

no już się nie mogę doczekać:)

O PLANOWANYM WYPADZIE KULTURALNYM:

13 maja moi kochani na Live Festival w Oświęcimiu  wystąpi Peter Gabriel i my jedziemy:) Trochę szkoda, że nie będzie to Gabriel ze swoim bandem, ale sam fakt wyjazdu gdzieś jest już bardzo podniecający. Gabriela na jego prośbę będzie supportował zespół KROKE. To także mnie cieszy:)



Oprócz tego w planie jest wizyta w Krakowie . Wyruszamy w piątek pod wieczór, po mojej pracy i zajęciach męża, także przed nami cała sobota i kawał niedzieli do koncertu. Wracamy w poniedziałek. A jak Oświęcim to ja jeszcze MUSZĘ pójść do Muzeum Auschwitz-Birkenau!
Dość napięty grafik. Ale tak to jest jak się raz na rok gdzieś człowiek wypuści, to szał go ogarnia. Chciałby wszystko! Zobaczymy jak będzie:)
To tyle moi drodzy. To taki zbiorczy post, tak naprawdę pisany w odcinkach. Coś ujęłam, coś innego dodałam:)

Obecnie jestem oczarowana, zaczarowana, opętana przez dźwięki z filmu "Nietykalni":)) Cudowna muzyka! 
Do posłuchania post niżej.


AA na zakończenie rysunek Raczkowskiego z najnowszego Przekroju, który rozwalił mnie dokumentnie i położył na łopatki!


Padłam!:)))

22 komentarze:

  1. Kermit rewelacyjny a "Gówno się pali" mogę tylko polecić:) Ach i zapraszam na mój nowy blog filmowy www.recenzjeizwiastuny.blogspot.com. (Kliknij czasami na reklamę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Kermit ma moc:) Na blogu już byłam i będę zaglądać:)

      Usuń
  2. po prostu jakbym siebie widziała :)) mam na myśli to dokładanie książek do książek - tu antykwariat, tu biblioteka a tu jeszcze odbiór zakupów z księgarni internetowej :)) To ci się naprawdę tanie trafił ten Serge Gainsbourgh. Podsłuchiwałam go w Trójce. Szkoda, ze się nie załapałam na wymiankę. "Złota 9. Kino Palladium" to jedna z książek, która ciągle nie chce wpaść mi w łapki.

    i jeszcze ten Kermit za złotówkę :) Mój małżonek już się przyzwyczaił, że niektóre maskotki z ciuchbudy ruszają z nami do domu, choć Młody już nie jest szczególnie zainteresowany :)) nie można się im oprzeć po prostu.

    Oj zazdroszczę Wam tego wypadu na Gabriela. Poproszę więc nieśmiało o blogową relację z koncertu :)

    I na koniec - Przekrój :)) Podobnie zareagowałam :)) Fajnie, że Raczkowski trwa w Przekroju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Złota 9..." to przyjemna książką, to znaczy bardzo szybko i przyjemnie się ją czyta, akcja i czas w którym się dzieje nie jest już tak przyjemna. Zgrywało mi się to idealnie z filmem Rewers, który akurat obejrzałam w tv. Po raz drugi także dobrze się oglądało.

      Usuń
  3. Nieee, no Kermit jest boski!!! Za złocisza!!! Ale jak ktoś mógł kupić samą Piggi?! Ja już niebawem wybieram się na targ staroci. niby to po słoiczki na przyprawy,ale już ja widzę siebie...jak z tymi słoiczkami wracam...i tysiącem innych niepotrzebnych, ale pięknych rupieci :))))
    A koncertu zazdroszczę. Życzę wielu emocji.
    Ja w maju na Strachy, Nosowską i Perfect :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kermit jest piękny. Też nie pojmuje jak ktoś mógł zabrać Pigi bez Kermita! Myślę, że on na mnie czekał. Miał być mój i tyle. Zazdroszczę Ci tego targu starci. Ten mój na giełdzie to namiastka prawdziwego targu.
      Twoja Nosowska i Strachy też godne uwagi:)

      Usuń
  4. Ale fajny Kermit :)) ach fajne te lata 90 były, ja moim córkom trochę opowiadam, ale to już nie ten klimat. Co do książki czytanej w trójce, ja byłam szczęśliwa, gdy przestali ją czytać. Zupełnie mi nie leżała, ale od Drwala nie mogłam się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jeju :) a ja dokładnie odwrotnie :) Choć o Serge Gainsbourg nic wcześniej nie słyszałam :))

      Usuń
  5. Ja słuchałam wybiórczo i nie mam stosunku specjalnie wykrystalizowanego względem samej książki, ale stosunek do nowej książki za pół ceny (leżącej choć trochę w kręgu moich zainteresowań) mam stosunek jednaki pt: biorę!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No łupy pierwszej kategorii!
    Ostatnio dużo czytam o wysiedleniach i zagładzie w czasie wojny, szczególnie na kresach właśnie. Mogę powiedzieć, że dzięki pracy, wzbogacam się intelektualnie o bardzo ciekawe wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
  7. I jeszcze a propos Kermita - na komórce mam taki dzwonek: Mana mana, tu tu tururu, mana mana, tu turuttu...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham krowy z Mana mana!! nawet kiedyś wystąpiły na moim blogu:)

      Usuń
    2. Nie chcę nic mówić, ale ja też mam taki dzwonek na komórce .... :)

      Usuń
  8. Gratuluję łupów, szczególnie winszuję Kermita! Gainsbourga w Trójce kilka razy podsłuchałam, ale jakoś niekoniecznie planuję czytać. Ten "Fryzjer" Mendozy zabawny. O, a Pilota, to był ostatnio w biblio "Pióropusz", ale dziwnie jakoś nie chce mi się go czytać.
    W poniedziałek idę na spotkanie autorskie! Z kim - opowiem po ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. łupy faktycznie mi się udały. Gainsburga także nie wiem czy będę czytać, ale mieć za 20zł nową książkę (chyba nawet nie czytaną)jest koniecznością:)
    Pióropusz ciężko się czyta, ale to literatura przez duże L:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię Twoje zaangażowanie wkładane w prezentację łupów książkowych... ale doprawdy mogliście jednak z Kermitem wlać do le klo-pa trochę rozpuszczalnika i wrzucić zapałkę dla MEGA EFEKTU! ;) ;)

    Życzę miłego koncertu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłoby nierozsądne i przysporzyłoby wielu problemów natury praktycznej:))

      Usuń
  11. Ja niestety rzucam się na książki w bibliotece jak szczerbaty na suchary ;) Efektem są tony książek, z których połowę odnoszę, bo a) okazały się nieinteresujące; b) mimo umiarkowanych chęci zostały zepchnięte w kolejce tak daleko, że bez sensu było trzymać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak znam to, znam:) Ja po raz pierwszy nie rzuciłam się na książki jak szczerbaty na suchary. To mój debiut w tej materii:)

      Usuń
  12. O Papryczko! Nie tyko Czarnobyl nas łączy. Peter Gabriel również. I nawet mamy podobne plany na weekend za 3 tygodnie -Muzeum i Kraków być może. Tylko my jeszcze nie wiemy gdzie będziemy spać w tym Oświęcimiu.

    OdpowiedzUsuń
  13. O proszę jak pięknie!:) Ja już się nie mogę doczekać. Cieszy mnie sam wyjazd już. My już mamy zaklepane noclegi. Niedługo już może nie być wolnych miejsc, więc szybciutko coś zabukujcie. My jeszcze nie mamy spania w Krakowie, to wprawdzie jedna noc tylko, ale złożyć głowę na podusie gdzieś trzeba będzie.
    Suuuper. Jest na co czekać. Lubię mieć na co czekać:)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń