"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

piątek, 13 lipca 2012

"Przekrój" FOREVER!! Na tapecie Maria Zientarowa i jej "Wojna domowa":))

Witajcie moi kochani nieliczni czytelnicy:)
Jeśli kogoś zadziwi fakt, że post, który pojawił się wczoraj wieczorem pojawia się po raz kolejny dziś i wskakuje na pierwsze pozycję wszędzie tam gdzie goszczę w ulubionych, to tak to nie czary, ani żaden chochlik. Świadomie zmieniłam datę (ponoć to brzydkie i ludzi drażni), ale to w trosce o Was moi drodzy. Żeby ci, którzy mają możliwość zaglądania w progi zaprzyjaźnionych blogów w czasie pracy na dobry początek dnia łyknęli odpowiednią dawkę uśmiechu:))
                 ******
Co jakiś czas nachodzi mnie szał na przeglądanie zachłanne starych numerów Przekroju i wczoraj nadszedł właśnie ten moment. Na początek "Przekrój" najświeższy i mistrz Raczkowski:

Co jest dla ciebie ważniejsze uroda czy inteligencja?
Parsknięcie me było słychać chyba w drugim budynku:)


Na przeglądanie starych Przekrojów przezornie udałam się na dół do siebie. A jaki był powód powrotu do leciwych numerów? "Wojna domowa", na której dwa odcinki się natknęłam na Kino polska mnie natchnęła, a  że trafiłam na moje dwa ulubione odcinki ubawiłam się jak zwykle:)

"Dwója z azymutu"
minuta 6:05 za każdym razem spadam z kanapy ze śmiechu-mistrzostwo!

i
"Trójka klasowa"
minuta 15:22:))

I ja sobie przypomniałam, że serial przecież powstał na podstawie książki Marii Zientarowej, a teksty czytać można było w "Przekrojach" z lat 50/60-tych, więc rzuciłam się na moje magazynowe, cudowne, najwspanialsze stosy i wpadłam jak gruszka w kompot, brudząc sobie namiętnie paluchy od kart wiekowych przewracania.CUDO! Czytam i słyszę, widzę Kwiatkowską, Jankowską, Musiała, Góralczyk i Szczepkowskiego:) Tak już pozostanie na wieki.

Oto kilka fragmentów, które mnie rozbawiły niemalże do łez. Co jakiś czas będę Was raczyć tymi smaczkami, bo jeśli Zientarowa publikowała w Przekroju przez 20 lat (nawet jeśli odcinki "Wojny domowej" pojawiają się co kilka numerów),to mam co czytać na długi czas!:))))

"Przekrój" 1965

                   ****
                    ****
w dalszej części tekstu:


Wystarczy, bo mi się zachichracie na amen:)
Następne smaczki soon:)

9 komentarzy:

  1. AA! Cudne! Że też nie możesz opstrykać całej Wojny Domowej...(grecki chór skanduje: Więcej! Więcej!)
    Przestaliśmy się co prawda wyludniać, ale kudy humorowi w prasie obecnej do tamtego - zanikł i zdechł :[

    'Przkład ogórkowy' - perełka ;)
    Jak i wszystko zresztą.
    (przeczytałam w 3,5 minuty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam taką fantazję żeby obstrykać któryś odcinek w całości, ale pomyśl ile by to miejsca zajęło zwłaszcza, że nie umiem umieszczać tych zdjęć tak żeby było jedno obok drugiego, a nie jedno pod drugim. W takim jednym rządku to by się zmieściło kilka i mniej miejsca by to zajęło. Wygodniej. Może wiesz jak?

      Usuń
    2. Nie pytaj mnie o takie rzeczy, ja nawet wygladu bloga nie umiem zmienić tak, żeby mi komentarzów nie zjadło ;{
      Musiałabyś jak myślę poujeżdżać photoshopa w celu zgrupowania i wyrównania odcinków. Ale nawet jakbyś sklejała po dwa, to już byłoby ekonomiczniej. No nic, powodzenia ;)

      Usuń
  2. Stare książki i czasopisma mają to coś. Zakryta magia czasu

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne. Czekam na resztę i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, dziewczyny smażą, a chłopaki tańczą i śpiewają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne! Ech, nie ma już takiego poczucia humoru. Teraz wszystko musi być takie dosadne na granicy wulgarności.

    Ale przy filmikach pracowa Vista mi się zawiesza, ech...

    OdpowiedzUsuń
  6. ;-)
    No nie da się czytać tych fragmentów inaczej jak "aktorami" ;-)
    Prawie zawsze jak leci w tv "Wojna..." trafiam na te same odcinki- Dzień Matki, kuzyn z Anglii, joga ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ukochany odcinek to właśnie Dzień Matki. To jest mistrzostwo totalne, co tam się dzieję w tym domu. Jak zjawia się Czechowicz w 38 minucie, że ma dziecko w mydlinach i że mu się dziecko z rąk wyślizguje krztusimy się ze śmiechu z mężem. Za każdym razem:)

      Usuń