"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Syrop Pini tez potrafi!!

Kochani. Znów mi nie wyszło. Post miał być filmowy, bo wczoraj obejrzałam dwa, które zasługują na odnotowanie, ale muszę się z Wami podzielić doświadczeniem, które było moim udziałem dzisiejszej wyjątkowo długiej nocy. Nie było ono miłe:(

Pamiętacie syrop Pini? Ja go pamiętam z dzieciństwa. 
Obecnie syropek zmienił nieco wygląd buteleczki i dorobił się tekturowego opakowania. Przez ostatnie kilka dni męczył mnie kaszel niemożebny. Suchy, duszący. Wybudzanie się co 10 minut ze snu by sobie wesoło pokaszleć znudziło mi się, dwie takie noce myślę wystarczą. Tak więc przedwczoraj zaopatrzyłam się w syropek Pini przeciwkaszlowy właśnie. Zażyłam trzymając się ściśle wskazówek i ładnie noc z soboty na niedziele przespałam (w miarę). O znaczy się działa:) W Niedzielę jak kazano łyków chlupnęłam sobie tyle ile trza. Efekt- mniej kaszle, lepiej się czuję. Przed samym snem jeszcze łyczek malutki (kazano 3 razy dziennie, no to wciągam) i siup do wyrka. Prawie zasypiam i nagle łapie się na tym, że ZAPOMINAM ODDYCHAĆ! Ałć! Obserwuje swój oddech. Jakoś tak dziwnie oddycham jakby rzadziej, albo bardzo płytko. W gardle mam gluta wielkiego, takiego co to sprawia, że ma się uczucie nieprzełykania. Myślę sobie, że on to sprawcą jest tego dziwnego samopoczucia i udaje się do kuchni po ciepłą herbatę, mając nadzieję, że gluta zlikwiduje. I nagle mnie olśniewa! 
Tak to on! To niewinny syropek PINI!! 
Czytam ponownie ulotkę (zawsze przez zażyciem czegokolwiek czytam uważnie) i stoi w niej jak byk:

FOSFORAN KODEINY-MNIAM! MNIAM!

Suchość w gardle-owszem, do tego jakoś mi słabo, odnotowuje także  zaburzenia widzenia. Łazienka mi się nagle poszerzyła.
 Włączam kompa żeby nie zasnąć, a senność jest obezwładniająca. Nie spać, nie spać-ODDYCHAĆ! Normalnie boję się położyć, boje się, że przysnę i się nie obudzę. Czytam w necie o fosforanie kodeiny, o działaniach niepożądanych i dowiaduje się, że jestem rzadkim egzemplarzem, bowiem zmniejszenie częstotliwości oddechu zdarza się niezbyt często! Och taka jestem wyjątkowa:)

Bardzo mi źle. Czas mija, środek nocy się robi, a ja czuwam i kontroluje oddechy. Nie-fajnie-jest!
 Męża budzić nie chcę, bo śpi chory w gorączce, czuwam. W okolicy godziny 4 nad ranem czuję, że trochę odpuszcza, kładę się, wybudzam się co chwila nerwowo. Po kolejnej godzinie decyduje się zasnąć, zaczynam znów kaszleć, znaczy to, że działanie niewinnego syropku mija. Zasypiam...po to by za czas niedługi się zwlec z łóżka.


STRZEŻ SIĘ!

Mam dziś dzień wolny za sobotę, ale na godzinę 9 (co to za pora!) jestem umówiona do fryzjera. Nie mam po przygodach nocnych ani siły, ani ochoty na to, ale wiem, że jeśli teraz nie pójdę, to ze zgraniem mojej zmiany i zmiany mojej pani fryzjerki może być problem. Tak więc zwlekam się z wyrka i idę oddać się w ręce pani Marty:)
Od kilku godzin nie jestem już panienką z blond balejażem, a JESTEM RUDA! Taką miałam wielką ochotę na zmianę. Najchętniej zrobiłabym sobie jakąś szaloną fryzurkę (wygolony bok czy coś), ale niestety moje włoski nie nadają się do takich eksperymentów.
Mimo to jestem bardzo zadowolona. Zobaczymy jak fryzurka (zwłaszcza problematyczna grzywka) będzie się przedstawiać bez wspomagania szczoty , suszary i zwinnych rąk fryzjerskich:)))
Jutro do pracy. Męczy mnie wciąż kaszel, czuje się tak se.

SUPLEMENT:

Dziś rocznica urodzin Ewy Demarczyk



TO JEST PIĘKNE!!

TEATR TV

Dziś nieśmiertelnik "Upiór w kuchni". Chyba znów sobie nie odpuszczę:))


13 komentarzy:

  1. ja brałam go w tamtym tygodniu, bo też byłam chora i na mnie działał perfekcyjnie. Nie miałam takich skutków ubocznych jak Ty. Wiadomo - na każdy organizm działa inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. no już wiem, że Ci lepiej- brat fb czuwa ;). A wrzucisz fotę swej rudości? Rudy jest najgryfniejszym kolorem- no przyznaj sama :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero teraz do mnie dotarło, że jesteśmy podobne, bo wszystkie trzy rude! Tylko, że ja to raczej miedziana (farbowałam między świętami a sylw.), ale marzę o rudości płomiennej ;-)
    Patrzcie, nawet taki syropek ma tyle działań niepożądanych, bleee. No cóż.
    Grunt, że z Papryczkowym zdrowiem lepiej.
    Teatru dziś nie obejrzałamm ( a miałam w planach), bo zasnęłam z Elwirką. W sumie dobrze, bo ta drzemka podniosła mnie na nogi, a spektakl pewnie kiedyś powtórzą.
    Za to pochwalę się - w niedzielę słuchałam na Trójce koncertu Kasi Groniec. Bardzo ją lubię, kiedyś byłam na recitalu, tym razem też było pięknie. A dialog z niewidzialną myszą - bezcenne (był podgląd on- line ze studia)

    OdpowiedzUsuń
  4. AGNESTO
    Na Teatrzyk patrzyłam jednym okiem (widziałam go już kilka razy) jeszcze go kolejne kilkanaście powtórzą, wszak to perła:)
    Też słuchałam tego koncertu Kaśki. Uwielbiam ją! W listopadzie byłam na jej koncercie (po raz kolejny) i to co ona wyprawia na żywo i to jaki wytwarza klimat na koncertach to jest nieprawdopodobne! Do tego teraz ma nowych muzyków-takich z najwyższej muzycznej półki:)
    A dialog z myszą- za każdym razem płaczę ze śmiechu:)
    Jak będziesz miała okazję gdzieś ją zobaczyć na żywo-koniecznie!:)
    Ze zdrowiem faktycznie lepiej. Dziś już trochę odzyskałam głos. Jeszcze wczoraj piszczałam jak 13 latek przechodzący mutację:)

    MAG
    Miałam taki pomysł z fotką, ale zdjęcie nie oddaje koloru. Jakiś taki wypłowiały jest:)

    KOLMANKA
    Ja być może jestem nadwrażliwa na ten zafajdany fosforan kodeiny (w końcu kodeina to pochodna morfiny), nie widzę innego wytłumaczenia, raczej go nie przedawkowałam. Zawsze mi się wydawało, że te działania niepożądane na tych ulotkach, to taka trochę ściema. A jednak się zdarza:( Dobrze, że to nie trwało dłużej:)

    Pozdrawiam Was ciepło moje drogie rude panie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To kwestia indywidualnej wrażliwości.jak działa, to ja bym brała, tylko nie na noc:).
    Swoja drogą ten z czasów socjalizmu kodeiny chyba nie zawieral? Bo i małym dzieciom się go dawało...

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że niezłe perypetie miałaś, nie zazdroszczę.
    Teatr odpuściłam - ponieważ oglądam go regularnie kilka razy w roku i znam na pamięć - jest rewelacyjny - ale co za dużo ...
    A dla p. Ewy D. - sto lat :-)))
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Ewę Demarczyk :D... :)
    A z Pinii to rzeczywiście trzeba będzie uważać. Nie zazdroszczę przeżyć...

    OdpowiedzUsuń
  8. Znowu przegapiłam teatr, ale na wszelki wypadek świętowałam Samobójczy Poniedziałek poza domem ;), więc to całkiem uzasadnione.

    Polecam kurację Citroseptem, pełnym zdrowych bioflawonoidów, które - z tego co mi wiadomo - nie powodują zatrzymania oddechu, natomiast stawiają na nogi z każdego stadium osłabienia, przeziębienia i wszelakiego ustrojstwa.
    Tak na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  9. I ԁon't even know how I ended up here, but I thought this post was good. I don't κnow who уou aгe but cеrtainly you
    arе going to а famous blogger іf уοu are not аlready ;) Cheers!


    Feel fгee to surf tο my blog post
    :: pikavippi
    Here is my web blog ::

    OdpowiedzUsuń
  10. I'm curious to find out what blog platform you're wοrκing with?
    I'm experiencing some small security issues with my latest site and I'ԁ lіkе to
    find sοmething more sаfe. Do you have any suggeѕtions?



    Also νisit my blog post :: Wedding shower etiquette gifts
    Feel free to visit my web page : samsung galaxy note 2

    OdpowiedzUsuń
  11. Write mоre, thats аll I hаve tο ѕаy.

    Literally, it ѕeems as though you гelied on thе
    viԁeо to make yοuг pοint.
    Υou obvіously κnow ωhаt youre talκing about,
    why thгоw away youг іntelligеnсе οn just posting vіdеoѕ
    to your blog when yοu could be giving us ѕomething informatiѵe to read?


    Hегe іs my website; vapornine
    My blog ... broker forex

    OdpowiedzUsuń
  12. niestety każdy lek ma skutki uboczne...ech...:(

    OdpowiedzUsuń