"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Ksiazeczkowy Dzien, a maskotki nie najpiekniejsze, spotykaja Pana Kuleczke:))

Poniedziałek wydawać by się mogło spędzony powinien być w pracy, ale sobotni, miniony dyżur ma swoje plusy. Wolny poniedziałek jest niewątpliwie takim plusem. Dzięki wolnemu dniu mogłam spokojnie odwiedzić:

 a)bibliotekę,
 b)antykwariat,
 c)księgarnię.

Ale zanim podzielę się z Wami radościami książkowymi przedstawię Wam dwie second- handowe maskotki, które zawładnęły moim sercem.

O Cartmanie z serialu South Park już wspominałam. Mało brakowało a bym go przegapiła! Siedział sobie i czekał właśnie na mnie. Wysupłałam z kieszeni kilka złociszy i zabrałam ze sobą. Mąż czekający w aucie na żonę, która zaginęła w czeluściach second ucieszył się, bo przynajmniej efekt szperania w ów miejscu był wymierny. Cartman zasiadł więc w aucie na przedniej szybie (nie bójcie się jest zaklinowany, więc nie rzuca się na szybę, nie stanowi zagrożenia dla nas samych i innych użytkowników, jak to się fachowo nazywa ruchu).

Normalnie, to kierowca i pasażer patrzą na pupę Cartmana, Cartman śledzi drogę:)

Oto Cartman. Ci, którzy znają serial South Park wiedzą, że był kiedyś jeden odcinek, w którym Cartman był przebrany za szeryfa. Na co dzień Cartman chadza w czerwonej koszulce. Trochę szkoda, że nie jest w oryginalnym ubranku, ale trudno. Zamierzam mu te okularki ściągnąć, ale mąż się martwi, że mu słońce w oczy będzie świeciło.
Już tacy jesteśmy stuknięci hihi

Druga maskotka upolowana w innych second. Jest tak obrzydliwie urocza, tak piękna, że nie mogłam jej nie zabrać! 
Oto on szczur Teodor. 

Teodor siedzi na fotelu Pelagii co to w nową z second-handu kapę jest ubrany:)

Pierwsze imię jakie mu nadałam to Zygfryd, potem dodałam mu imię Ludwik. Imię Zygfryd uleciało z pamięci. Mąż zapytany jak się nasze zwierzę domowe nazywa rzekł: Teodor i tak już zostało:)
Już tacy jesteśmy stuknięci. Ja i ten mój małżon:)

No to temat pt: maskotki mamy już omówiony. Przejdźmy teraz o książeczek:)

a) biblioteka

Przez dłuższy czas do biblioteki nie zaglądałam. Byłam tylko raz, zabrałam Pilcha i uciekłam. Teraz nie wytrzymałam. Miała być tylko jedna książka, ale im głębiej między półki, tym więcej książek. No i wyszłam znowu z sześcioma. Aj. A jeszcze mam nie przeczytane książki z filii. Już nie wspomnę o własnych, smutnych, pozostawionych na pastwę losu. Trudno:)
Nie jestem twardzielką:)

Ciężka ta fioletowa, nie mogę otworzyć-marudzi Teodor:)

Od dołu:

- Marilyn Monroe.Fragmenty, wiersze, zapiski intymne, listy WOW! nie spodziewałam się:)
- "Kartki z białego zeszytu" Sonia Raduńska- pierwsza część mnie nie przekonała, ale dla odpoczynku dlaczego nie.
- "Obsoletki" Justyna Bargielska- tyle się naczytałam, że muszę się sama przekonać, a poza tym przy tych grubaskach przyda się coś lżejszego (dosłownie)
- "Gaza blues" Edgar Keret- czytałam jego "Kolonie Knellera" i się zauroczyłam pisaniem pana Kereta.
- "Grandhotel. Powieść nad chmurami" Jaroslav Rudis- dawno nie czytałam nic czeskiego. Jeśli prawdą jest, to co napisane z tyłu książki, jakoby książka nawiązywała do najlepszych tradycji czeskiej literatury-twórczości Hrabala i Scvoreckiego, to może być uczta!
- "Kwietniowa czarownica" Majgull Axelsson- mam książkę wypożyczoną z filii od dawna, ale w starszym, zdewastowanym wydaniu. Jakoś mam przed nią opór. A do tej nowiutkiej czuje jak  mnie ciąąągnię:)

b) antykwariat

Z antykwariatem smutna sprawa. Mój ulubiony zdaję się umiera:( Byłam tam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy kilka razy i za każdym razem wygląda to tak samo. Nie znajduje tam żadnych nowo przybyłych książek. Tych starych jest coraz mniej. Myślałam, że to przypadek, że tak mi się raz trafiło, ale nie, to zdaję się ogólna tendencja. 
Akurat teraz? Teraz jak mogę sobie pozwolić na bezstresowe wizytowanie tego miejsca, i nie muszę się gryźć, że wydałam 20zł? Teeraz!:(( WHY?
Poszłam więc w głodzie antykwarycznym do drugiego i ostatniego (w moim mieście są dwa). Nie lubię tego miejsca. Książki leżą bez ładu i składu, dostęp do nich jest utrudniony. Zawsze mam podejrzenie, że na pewno w tym miejscu, do którego już brakło mi cierpliwości i samozaparcia żeby zajrzeć czai się jakaś perełka. W tamtym moim ulubionym nie było siły, żeby coś przegapić. Smuuutno mi!
Mój antykwariacie proszę niechaj nastąpi reaktywacja!! Ja apeluje!

Udało mi się upolować tylko dwie książeczki:

Teodor kontempluje nabytki. Konstanty czy Franz?

Konstanty! Tam Teodor odnajduje kolegę z równie wielkim nosem:)

W Gałczyńskim wzruszyło mnie to:

Rany jak ja tego dawno nie widziałam:)

Kafkę pewnie gdyby nie moja pączkująca kolekcja bym sobie odpuściła, bo mam ze dwie wersję. Ale taki już parszywy los zbieracza:)

c)księgarnia

Wróciłam do starego dobrego rytuału kupowania książek raz w miesiącu. W zamierzeniu miało być jedna dniówka dla książek, ale jako, że moja dniówka jest skandalicznie niska i starczyłoby mi co najwyżej na półtorej książki postanowiłam samą siebie wspomagać (póki mogę) z puli spadkowej. I książek kupować sztuk dwie, w porywach trzy:)
Ależ to jest radość! Tak sobie móc i kupić. Tak sobie zarobić i kupić:))
I to oczekiwanie. Mogłam w każdej chwili pójść do księgarni. Nie musiałam czekać do wypłaty. Mam pieniądze, ale to odkładanie gratyfikacji było bardzo fajne.
Wszelkie promocje, czy łupy antykwaryczne są poza tym limitem. Dlatego też w ciągu ostatnich tygodni kupiłam serię dziewięciu książek, które wychodziły swego czasu z Nesweek "Historia PRL"


Póki co dostępna jest za 3,99 zł tylko 1/3 całości, ale mam nadzieję, że za czas jakiś rzucą następną pulę. Takie smakołyki w Media Markt (leci tam teraz cały czas Pink Floyd-bo wyszedł specjalny box ze wszystkimi płytami), no teraz to ja tam mogę spędzać dłuugie godziny:)

No, ale przejdźmy do meritum! wszak post zaczyna znów przybierać długości niemożebne, a końca nie widać:)

W księgarni nabyłam trzy książeczki. Dwie kupiłam w Empiku (bo Matras niestety jest w moim mieście słabo zaopatrzony-trzeba zamawiać, a ja nie lubię), trzecią, która jest bonusowa zakupiłam w księgarni mieszczącej się w gmachu biblioteki.

Teodor trzyma oko i ucho na pulsie spraw:)

"Londyńczycy" Ewa Winnicka-jak już wspominałam mam zamiar krok po kroczku uzbierać całość serii reportaż. Czytając (namiętnie) Duży Format z roku 2011 najpierw natknęłam się na duży artykuł z fragmentami tej książki i już wiedziałam, że tak, na 100% to. Potem jednak kilka numerów dalej wciągnęłam się w reportaż z fragmentami "Farb wodnych" Lidii Ostałowskiej i już nie byłam taka pewna. Ale prawem pierwszeństwa wybrałam dziś Londyńczyków.

"Czarnobyl baby.Reportaże z pogranicza Ukrainy i Białorusi" Merle Hilbk- na tą książkę czaiłam się już od dawna i bardzo się ucieszyłam, jak ją dziś stojącą na półce ujrzałam. Długo jej nigdzie dostać nie można było. Już mam. Lektura zaplanowana na miesiąc kwiecień. Będę kompatybilna:)

"Sami swoi i obcy. Prawdziwe historie wypędzonych, Reportaże z kresów na kresy" Mirosław Maciorowski- książka wlazła mi do głowy już dawno temu. Pierwszy raz natknęłam się na nią kilka miesięcy temu w Poznaniu w księgarni Arsenał (chwilę wcześniej spotkałam Stefana Chwina-pamiętacie). Ten tytuł i to zdjęcie na okładce nie mogło nie zwrócić mojej uwagi. Z początku myślałam, że są to dwie książki, bowiem leżały obok siebie różne okładki. Otworzyłam ją na chybił trafił i pierwsze zdanie na jakie trafiło moje w okularze oko dotyczyło Zielonej Góry. Znak? Znak:)
W Empiku jej nie było, więc postanowiłam ją nabyć w następnym miesiącu, ale jak się okazało, że tego tytułu nie ma, bo właśnie dziś została książka zdjęta z półki, będzie dostępna tylko poprzez internet, szybciutko pobiegałam do księgarni mieszczącej się w gmachu biblioteki, którą odwiedziłam przed wizytą w samej bibliotece i czemprędzej ją nabyłam:) Mnóstwo dziś pieniędzy wydałam. Ale co tam stać mnie! buhahaha.

W Empiku upolowałam także Kalendarz Pana Kuleczki, który prawie co roku zawisa w naszym domku. Pod koniec roku nigdzie go nie było, a dziś leżał sobie spokojnie:)
Kocham pana Kuleczkę, muchę bzyk, bzyk, i kaczkę Katastrofę! I te podpisy pod obrazkami. Cudo!
Przedstawiam Wam pana Kuleczkę i jego brygadę:













i z zeszłych lat perełeczki:



i moje ukochane:



Dobranoc i dziękuje za uwagę:)

12 komentarzy:

  1. Hej.
    Gratuluję zdobyczy. Kartmana nie znam, ale ten szczur.... rewelacja1 I jak pięknie pozuje! a ten nos to ma chyba specjalnie do wściubiania w książki stworzony.
    Kuleczkowe obrazki - milusie.
    A propos antykwariatów:
    http://antykwariat.wimbp.zgora.pl/index.php
    Kiedyś tu piękne zakupy zrobiłam. Co prawda nie widać książek, ale skoro dublety to nie zniszczone, a za kilka złotych można skarby zdobyć. Np. Księgę z San Michele stamtąd mam, Sagę rodu Forsyte'ów.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieee, no Teodor jest boski, BOOOSKI. Ja też nie mogę się powstrzymać w lumpeksach, by nie zanurkować w maskotkach...Tam można takie perełki wynaleźć i to za grosze!
    Z biblioteki wypożyczyłabym też coś czeskiego, bo ostatnio mam parcie na wszystko co czeskie. "Obsoletki" czytałam i mnie nie porwały, ale jestem ciekawa Twych wrażeń
    I "Londyńczyków" u Ciebie widzę- bardzo dobra książka.
    A Pan Kuleczka bardzo ciepły, w sam raz na mrozy.

    pozdrawiam serdecznie- uściski dla szalonego Małżona i Teodorka

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan Teodor i Pan Kuleczka zostaną mi na dobrą noc w pamięci. Nie obraź się za słowo "dziwactwo", ale jakże ku pokrzepieniu dusz są dziwactwa innych. Takie pozytywne jak Wasze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Teo jest uroczy :) a ja mam pytanie czysto techniczne: ile zapłaciłaś za Kafkę w antykwariacie? Też zbieram tę serię i próbuję systematycznie dokupować brakujące tomy. Ale 20 zł za tom, nawet 15 zł, mnie nie zadowala :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie nas oprowadzasz po tym swoim świecie. "Sami swoi..." też mnie wołają i pewnie się doczekają. Pana Kuleczkę kocham. Na ostatnich targach zrobiłam sobie kolejne zdjęcie z panem Wojtkiem i jego "Samotnym Jędrusiem". Niech żyją czytanie i przytulanie:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Brat bliźniak Twojego Teodora mieszka u mnie już 20 lat.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. BOOKFA-
    Jak to brat bliźniak! Nie ma takiego drugiego szczura na świecie:)
    Muszę go koniecznie poznać. Możesz go nam jakoś przedstawić?

    KSIAZKOWIEC-
    Do Samych swoich mnie strasznie ciągnie, ale najpierw chcę skończyć zaczętą już książkę. Pewnie czytanie rozpocznę od Ziem Odzyskanych.
    Pan Kuleczka jest boski, a tekst o czytaniu i przytulaniu to jest mistrzostwo świata!:)

    AGATA ADELAJDA-
    Piękne. Przez grzeczność nie zaprzeczę:)

    SARDEGNA-
    Za Kafkę zapłaciłam 5 złoty, ale to jest mój znajomy więc może mi o 2 złote obniżył, ale książka która w normalnym obiegu kosztowała 15 zł nie może kosztować więcej!

    VIRGINIA-
    Pan Kuleczka jest naszym przyjacielem (bardziej jednak moim, mój mąż się tak nad nim nie rozczula) od dobrych kilku lat, aż żałuje, że wcześniej go nie poznaliśmy. Tak takie różne dziwactwa dodają radości w życiu:)

    MAG-
    Tak secondhandowe przytulanki są zawsze wyjątkowe!
    Ale Teodor to już przebił wszystko!
    "Londyńczyków" mam i się cieszę, ale jak zwykle przecież ich nie przeczytam, bo moje! a zakaz zbliżania się do biblioteki już złamałam:)
    Ech:)

    AGNESTO-
    Na tej stronce czasem bywam, ale już dawno nie byłam, więc dzięki, że mi przypomniałaś:)
    Zaraz tam zajrzę. A Teodor teraz siedzi, a właściwie zwisa z szafy (uciekł tam podczas odwiedzin koleżanki z psem) i nie chce od dwóch dni zejść. Rany jak on wygląda! pięknie zachowuje równowagę przez podobną długość nosa i ogona. I rzeczywiście jest bardzo fotogeniczny:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za przypomnienie Pana Kuleczki :). Kilka lat temu na targach książki poznałam przemiłego przedstawiciela kuleczkowego wydawnictwa i wysyłał mi potem gratisowo te kalendarze mmmm.Ale potem zmienił pracę, chlip i jakoś o Kuleczce zapomniałam,hmmm.
    Siła darmowych przesyłek, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pan Kuleczka świetny, a Teodor boski, mam takiego samego, pewno to rodzina:) Ma na imię Zbigniew:)

    OdpowiedzUsuń
  10. OMNIPOTENCJA-
    A proszę bardzo:)

    M
    Bookfa też napisała, że jest w posiadaniu brata bliźniaka Teodora, a teraz Ty piszesz, że też masz takiego. To musi być bardzo rozległa szczurza rodzina. Też ma Teodor taki długachny nochal?
    Musisz mi tego swego szczurka jakoś przedstawić! koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Papryczko mogę przesłać zdjęcie, jeśli masz ochotę:) Faktycznie zapowiada się duża rodzinka.

    OdpowiedzUsuń