"Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki"
Ingeborg Bachmann

sobota, 30 lipca 2011

Świat według kasety...czyli czas nostalgii- część pierwsza:)

Poszłam ci ja dziś w deszcz, poszłam. Nie chciałam już iść bez celu, ostatnio bez celu leżałam i siedziałam, tak więc postanowiłam pokonać drogę z punktu A do punktu B. W deszczu, w smutku potruchtałam, szybkim, miarowym krokiem do mojego gniazda rodzinnego. Cieszyłam się na samotne chwilę z moim starym domkiem.
Jak tylko poczułam ten zapach klatki, a potem jedyny w swoim rodzaju zapach mieszkania (każdy dom, ma swój własny niepowtarzalny zapaszek), poczułam jak zalewa mnie błogi spokój:)
W stanach przygnębienia, wtedy kiedy się gubię w tu i teraz zwracam się w kierunku przeszłości. Nie jest to specjalnie konstruktywna metoda, raczej ucieczkowa, ale działa i to jest najważniejsze!
Tak więc zrobiłam herbatkę w moim starym kubku i zaczęłam grzebać w starych kalendarzach i listach. Uhmmm:)
Nosek nacieszył się zapachem, oczki zapiskami, pozostały jeszcze uszki, które łaknęły dźwięków. Ale one głodne były nie jakichkolwiek dźwięków. One chciały usłyszeć dźwięki z kasety magnetofonowej!
Mam taki rytuał, że jak jestem w domu (sama) to muszę odsłuchać kilku wybranych kaset. Choćby po troszku. Są takie dźwięki, które napawają mą duszę poczuciem bezpieczeństwa. Jakość odsłuchu nie jest najczystsza, niektórych kaset nie można już odtworzyć, ale taki to już ich urok:)
Oto one kasety cudowne!

Każda z nich kojarzy mi się z innym czasem, z innymi wydarzeniami. Na przykład Susane Vega (to ta kaseta z   najbardziej znanym numerem Luka-zresztą bardzo, bardzo smutnym wbrew pozorom) kojarzy mi się z czasem matury. Przy niej się uczyłam do egzaminu z polskiego. Dead Can Dance i Tom Waits z pewnym chłopcem (ehh) i tak dalej  i tak dalej:)





Mogę wprawdzie wysłuchać tego na płytach albo poprzez youtube, ale to NIE TO SAMO! naprawdę!

Mój tato przez wiele lat zbierał kasety. Ale najważniejsze są te trzy pierwsze z firmy Joker: jak widać są odpowiednio ponumerowane:)


Się śpiewało w języku suahili po angielsku: szikązą...eh wspomnienie!:))




W podstawówce na lekcji muzyki pani poprosiła żeby każdy napisał wypracowanie na temat swojego ulubionego wykonawcy. I ja napisałam o Enyi. Nikt nie wiedział o czym mówię, a i ja sama byłam słabo doinformowana, bowiem pewna byłam, że Watermark to jej nazwisko hihi

Kaset jest bardzo dużo. Leżą biedne takie zakurzone. Oddam im więc należną im cześć: oddam cześć części kaset. Umieszczanie zdjęć wszystkich mogłoby się okazać nudne dla osób niezwiązanych emocjonalnie z obiektami:)



zdjęcia można powiększyć;)

Zastanawiam się gdzie się podziała reszta moich kaset!?

I a propo znalazłam moje stare wysłużone Rangersy. Przez kilka lat nosiłam je wiosna, lato, jesień, zima. Było się twardzielem było:) Ehh się wzruszyłam. Ten mój pokoik kojarzy mi się z najfajniejszym czasem w życiu. Matura, pierwsze lata studiów. Słowem WOLNOŚĆ!


Niektóre kasety są absolutnie niepowtarzalne, niedostępne na żadnym rynku świata. To te nagrywane przez mojego tatę. Własne kompilację. Mamy nagraną także całą serie Rock n' Roll Historia Powszechna audycji, która miała swoją emisje w nieistniejącym już Radiu BIS. Prowadził ją Piotr Metz (potem można było ją usłyszeć także w Trójce).


Czy gdzieś dostaniecie nagrania Powtórki z rozrywki? w takiej ilości? Nagrania Dymu z papierosa, Serwus jestem nerwus, Kabaretu Potem. Tu są nagrane wszystkie gwiazdkowe karpie. Teraz są wszystkie na jednej płycie, ale kiedyś trzeba było ich szukać, bowiem każdy był nagrany na innej kasecie. Wymagało to nie małej cierpliwości:


Oto moje skarby największe: na 18-ste urodziny klasa składała się na prezent. Oto on:)


I na koniec moja skromna kolekcja: słabiutko (ja już zbierałam płyty CD) znak czasu:)) Ale są tam dwie kasety z całą audycją poświęconą Agnieszce Osieckiej sprzed ponad 10 lat, jest zgrany do cna Turnau w Trójce i kaseta Maanamu "Ballady", przy której zalewałam się 15 lat temu łzami przez chłopca od Dead Can Dance. Czego chcieć więcej?:)


Wzięło mnie przy tych dźwiękach błogich na grzebanie w szafach i wygrzebałam spódnice, letnią, długa, taką hipisowską, na którą znów wróciła moda:) Pytanie tylko czy jeszcze uda mi się ją na siebie wzuć tego lata?
Potem zaczęłam grzebać w książkach i mało się nie rozryczałam tak mi się zrobiło wspomnieniowo!
Ale o tym w następnym odcinku:)

P.S Ten post wydaję mi się jakoś strasznie infantylny. To pewnie dlatego, że się cofnęłam w czasie:)
Już mi jest dużo lepieej:)

8 komentarzy:

  1. Sama mam sporo kaset,miały swój urok. Dobrze czasem wrócić do starych czasów :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. za Floydów, Doorsów, Hendrixa, "Led Zeppelin i inni", Waitsa i Marillion kciuk w górę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawnych wspomnień czar! Ponoć poziom endorfin idzie wtedy do góry. Moje stare kasety już czasem nie dadzą się odtwarzać. Jest ponoć program do przegrywania, ale jakość nie ta. Zostańmy przy wspomnieniach.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe zbiory :) nawet powiedziałbym, że sporo tytułów i wykonawców się by pokrywało, z tym że ja jednak przenosząc się pozbyłem się prawie wszystkich kaset (nawet nie miałbym na czym ich słuchać), zabrałem tylko analogi... a teraz te zbiory powoli odbudowuję kupując CD i wydając majątek...

    OdpowiedzUsuń
  5. przynadziei- ja też już nie mam u siebie ani kaset, ani sprzętu odpowiedniego do odsłuchania, dlatego tak bardzo lubię te chwilę kiedy odwiedzam mój domek i mogę się cofnąć w czasie i słuchać, słuchać, słuchać:) pewnie za niedługi czas i ten magnetofon padnie:(

    ksiazkowiec- poziom endorfin mi się na szczęście podniósł, bo już zaczęłam wariować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że wszyscy podzielamy ten sentyment do kaset:) Ja również nagrywałem sobie Powtórkę z Rozrywki! A może znalazłabyś jakiegoś speca od komputerów i przerobiła kasety na wersję cyfrową:D Tylko właśnie jakość takich nagrań nie jest zbyt wysoka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jako pierwszą dostałam ręcznej roboty kasetę Edith Piaf. Potem w szkole nagabywana o jakąś pracę domową mówiłam;
    - Żregret, ale nie pożyczę!
    ;) Mmmm

    OdpowiedzUsuń
  8. No to są piękne wspomnienia. Właśnie przed chwilą w Trójce poleciał numer Phila Colinsa z tej pierwszej kasety jaką miałam (tzn. tato). I przypomniało mi się jak śpiewałam w suahili tego Colinsa:)) Aż musiałam zamieścić dodatkowo te trzy numery, z tych pierwszych trzech kaset.
    I pomyśleć, że kiedyś się musiało czekać, wyszukiwać kasety, zbierać na nie kasę. I jaka to była radość jak się zdobyło, czy udało pożyczyć, przegrać! Ach! A teraz, że tak powiem jak staruszka...teraz to wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Nie powiem, fajne to jest, ale ja tamtych wczesnych fascynacji muzycznych z początku lat 90-tych nie zamieniła bym za nic!:))

    OdpowiedzUsuń